"CODZIENNIE UPADAM...
CODZIENNIE SIĘ WAHAM...
CODZIENNIE PODPIERAM...
ALE DŹWIGAM CAŁY MÓJ ŚWIAT I DŹWIGAĆ BĘDĘ"


Wczoraj jest historią – Jutro jest tajemnicą – Dziś jest darem

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą butelki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą butelki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 sierpnia 2011

*** Doczekałam się...***

W ostatnim poście Marta napisała, że marzenia się spełniają.
To prawda, warto jest czasami poczekać, aby mieć to - czego się pragnie.
Moje marzenia są często bardzo przyziemne, lecz muszą czasami wziąć "na wstrzymanie" i w hierarchi spraw ważnych ustawić się na końcu kolejki.


STÓŁ  do jadalni - rzecz ważna...ale skoro jakiś jest, to po co kupować nowy.
No i musiałam na ten NOWY- poczekać aż 5 lat.
Marzył mi się stół okrągły, nie za duży, ale z możliwością rozkładania.
Znalazłam taki o jakim marzyłam - wybarwienie orzech, 110 średnicy i  bardzo funkcjonalny, gdyż posiada 3 wkładki czyli jeden stół a 4 odsłony.
W komplecie krzesła...czyli moje marzenie się spełniło :)
Właściwie ten stół jest używany tylko "od święta", gdyż posiłki spożywamy w kuchni przy drugim stole.
 Same zobaczcie, widać różnicę...???


Mam taki zeszyt marzeń, zapisuję w nim wszystkie swoje marzenia...nawet takie "bzdetne" jak np. - kupić rolety do sypialni
Każde zrealizowane marzenie wykreślam i wiecie co...to działa, bo dużo już wykreśliłam :) WARTO MIEĆ MARZENIA !!!

Wakacje dobiegają końca... pozostanie żal i tęsknota. 
Jak na złość pogoda się poprawiła i nie chce się wracać do codzienności "szkolnej"...nawet mnie jako mamie.
Razem z Miśkiem korzystamy więc z ostatnich wolnych, beztroskich chwil spędzonych na ogródku.
Wczoraj nawet przyłączył się urokliwy gość...

Do mojej "NIEBIESKIEJ KOTŁOWNI" przybyła nowa butelka, wspomnienie tego lata :)


Życzę upalnego i wyjątkowego
 ostatniego, wakacyjnego weekendu
Dziękuję za miłe komentarze 
Pozdrawiam
~~ivcia~~


środa, 4 maja 2011

*** Dziś nadrabiam zaległości... ***

Namalowane ustami, autor: Monika Kamińska

***

Wpadam, wypadam,  czasu brakuje,  świat blogowy zaniedbuję...nawet się zrymowało :)))

Przede wszystkim bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne i Wasze komentarze. 

Fakt, ostatnio nie miałam zbyt dużo czasu. 
Ciągle coś załatwiałam, gdzieś jeździłam albo "robiłam" coś w ogrodzie.
Częściej teraz jeżdżę na działkę do rodziców...pomagam im troszkę w przeróbce domu.
Ostatnio z tatą bawiłam się w dekarza...zerwaliśmy stary dach i położyliśmy nowy :) - 2 dni i udało się.

Do tego Święta,  Majówka,  pełno zajęć, wrażeń, dom pełen gości, miłe spotkania...- czas minął bardzo prędko i pozostawił moc wspomnień.
MAJ nie zaczął się piękną pogodą...(wczoraj wieczorem było tak)
ale  czuję,  że będzie lepiej i pogoda pozwoli poleniuchować wkrótce na trawce...bo przecież maj to piękny miesiąc...pełen miłości, ciepła, różnorodnych barw, zapachów, śpiewu ptaków i...mam w maju imieniny :))))))))


Ponadto w wolnych chwilach coś tam sobie dłubię dla własnych korzyści...
- moja nowa deseczka "przypominajka"


- do deseczki dorobiłam butelkę


- podkładkę


- pobieliłam też pamiątkową butelkę po pamiątkowym trunku :)))


i wiecie co...???
Czekam z niecierpliwością na wakacje :)
a dziś 
Pozdrawiam Was wszystkie, życzę ciepłych, słonecznych dni i uśmiechu.

środa, 2 marca 2011

*** SŁOŃCE DODAJE SIŁ ***



Od kilku dni świeci cudowne słoneczko...przegania Zimę i jej ogarniający wszystko chłód.
To słońce ładuje moje akumulatory i dodaje skrzydeł do dalszej życiowej wędrówki.
Jeszcze kopniak od dzieci...i wszystko wraca do normy :)))


Dziękuję za Wasze miłe, ciepłe i dodające siły słowa pod poprzednim postem.
DZIĘKUJĘ...choć czasem nawet i słowa najlepszej przyjaciółki nie pomogą...
warto wziąć czyjąś dłoń do swojej i posiedzieć cichutko obok.


No, ale koniec z użalaniem...świeci słonko i niebawem przywitamy Wiosnę...przecież tak bardzo na Nią czekamy.


Zasiadam dziś do warsztatu, ręce już się nie trzęsą :)))))) trzeba czym się zająć  :))) 
wybaczyć i zapomnieć.


MaJU - upominki dla Ciebie ukończone, wstyd mi, że tak długo to trwało, ale  wszystko się skomplikowało...postaram się dziś wysłać...Przepraszam Cię.


Na zakończenie -  zdjęcie butelki, którą zrobiłam jakiś czas temu dla mojej siostry - była ona numerem 8 w  "SZKLANEJ DZIESIĄTCE"
Odwiedzając ostatnio Tamcię, pstryknęłam  fotkę...

POZDRAWIAM  I  POSYŁAM  Z ZIELEŃCA PROMIENIE SŁOŃCA
ŻYCZĘ MIŁEGO MARCOWEGO DNIA


poniedziałek, 31 stycznia 2011

*** Niebieskie opowieści z kotłowni ***



Zawsze kiedy mówię słowo -"KOTŁOWNIA" - to chce mi się śmiać.


Powyższe słowo  znajdowało się na planach naszego domu i  było to pomieszczenie, w którym jak się domyślacie miał być piec, - w naszym przypadku gazowy.
Ale czy piec potrzebuje 6 m2 ???
Końcowa decyzja brzmiała:  piec,  pralka,  deska do prasowania i  toaleta...
Z tą toaletą to dobrze wyszło, bo właściwa łazienka dłuugo, dłuuugo nie była skończona :)
Słowo "kotłownia" przylgnęło do naszego codziennego słownictwa tak bardzo,  iż ciężko się go nawet dziś pozbyć.
Nasi goście, kiedy muszą skorzystać z toalety, zawsze chodzą właśnie tam:))) 
 do niebieskiej kotłowni.
A co najśmieszniejsze, ciężko nazwać to coś KOTŁOWNIĄ




Napisałam dziś o tym pomieszczeniu, ponieważ poczyniłam nową butelkę...
właśnie z myślą o "kotłowni" :)))



obrazeczki zrobiłam dużo wcześniej...




Pozdrawiam Was w ostatnim dniu lutego -  bardzo, bardzo cieplutko !!!
Życzę miłego tygodnia !!!
Dziękuję za odwiedziny i Komentarze !!!
ja lecę do kotłowni :)))))

piątek, 28 stycznia 2011

*** Czerń kocha złoto ***

Kończy się kolejny, ostatni tydzień stycznia...jak ten czas leci :(
Każdego dnia wstaję z łóżka z tym samym grymasem na twarzy...
i znowu zimo, i biało, i szaro.
Poranna kawa postawi na nogi, toaleta orzeźwi,  muzyka płynąca z radia rozrusza ciało, ale pożywki dla ducha brak...
słońca mi się CHCE !!!
Jeszcze tylko dwa miesiące...zawita wiosna i wszystko wróci do normy.
A jak na razie to: ...
- JEJ, JESTEM PRZYBITA JAK PACZKA GWOŹDZI :))


 Powracając do tematu posta...czerń kocha złoto...
a ja przeciwnie: czerń owszem  -  złoto be!
Czarny kolor jest jednym z moich ulubionych kolorów, jeśli chodzi o garderobę. 
Sukienki, bluzeczki, sweterki, dodatki nawet bielizna - mogą być czarne, ale złoto nie wchodzi w grę.
Nie wiem dlaczego,  ale nie lubię złota. Cała złota biżuteria schowana jest w szkatułce, nawet ślubne obrączki poszły w zapomnienie. ( teraz są srebrne...może kiedyś doczekam się z białego złota ?)
Ja natomiast lubię srebro, które jakoś bardziej pasuje do mnie i do moich fatałaszków.
-Zawieszki, kolczyki, bransoletki, zegarek...i co tam jeszcze wpadnie w oko :)) aby tylko w srebrze.


Wspominam dziś o tych barwach, ponieważ wczoraj ukończyłam przedostatnią butelkę ze "Szklanej 10"... czarno - złotą dla mamy




Dziękuję za odwiedziny, życzę miłego weekendu
 i oby zawitało troszkę słońca...

poniedziałek, 25 października 2010

*** Bez tematu ***

Ten weekend za szybko minął, stanowczo za szybko.
Piątek  - urodziny Misia - wieczorna posiadówka przy torcie.
Sobota - rano sprzątanko, obiadek a wieczorem przyjątko u kolegi z okazji 40 urodziny.
Niedziela - od rana w przysłowiowych "garach",  bo miałam gości na obiedzie...kontynuacja urodzin Miśka dla jego mamy chrzestnej i mojej siostry. 
Szybkie obroty dały mi w kość, bo od rana chodzę jak nieprzytomna. Poranna kawa nie wiele pomogła. :)
Czasami jest tak, że nic się nie dzieje i narzekam, że nudy a czasami chciałabym krzyknąć: -wolniej !!!


Kradnąc wolne minuty dnia staram się coś dłubać przy decu...a teraz kiedy przemalowuję sypialnię i troszkę zmian wprowadzam to popełniam malutkie potrzebne drobiazgi np.
- wieszaczek na szlafroczki


- drugi element serwetki wykorzystałam na butelce
- na szybko przemalowany stary stołeczek


...kolejne  gadżeciki się "robią"


Chciałabym już skończyć sypialnię i mieć z głowy, ale jeszcze troszkę pracy zostało. :(


Dziś DZIEŃ KUNDELKA, więc wirtualnie przytulam wszystkie kundelki 
i zapalam świeczkę, [*] dla wszystkich tych, których już z nami nie ma.


~~Pozdrawiam  i życzę miłego tygodnia - buziaki~~



wtorek, 19 października 2010

*** Anioł z Zieleńca znów nadaje ***

Małe "tornado" przeszło przez mój dom a wszystko za sprawą realizacji moich marzeń.


Z dnia na dzień dostaliśmy telefon, iż glazurnik jest wolny i może przyjść robić łazienkę a konkretnie moją obiecaną kabinę :).
W ciągu kilku popołudniowych godzin trzeba było skuć glazurę wokół wanny ( pomógł mi tata),  potem wynieść wannę itd.


Początki...
były straszne, wszędzie brud, pył od szlifowania płytek i bałagan w domu.


Ale po 3 dniach było już tak ...


Idąc za ciosem "bajzlu w domu" stwierdziliśmy z K,. iż zbliżają się Miśka urodziny, chłopak kończy 14 lat i wypadałoby zrobić mu pokój z prawdziwego zdarzenia a nie zbieraninę po siostrze.
Nastąpiła akcja - wszystko wynosimy - i wszystko trafiło do gabinetu - a tam komputer, do którego już po chwili,  nikt się nie dostał.  BLOKADA  :)


Babcia i dziadek kupili wnusiowi wybrane panele, ja przemalowałam pokój na szarą platynę, kupiliśmy  kanapę i zamówiliśmy meble na wymiar u stolarza. 
Obecnie pokój jest jakby jeszcze pusty...
- oto mały fragment,...


     ...ale Misiek się ogromnie cieszy ( kanapę sam wybrał, pomarańczowy to jego ulubiony kolor)
Idąc dalej - przyklejona do wałka, odnowiłam dziś garderobę przy wejściu a od jutra zaczynam malowanie sypialni. 
A co,  raz się żyje - znów będzie spokój na długo :) a przy okazji trochę zmian wprowadzę :)


Żałuję, bo znów ominęłam tyle Waszych postów, muszę wszystko nadrobić, aby być w temacie.


Nie miałam też czasu na Decu :( -jedynie skończyłam kolejną butelkę z serii "Szklanej 10"


Teraz kiedy wszystko wyjaśnione, całuję Was mocno i Pozdrawiam i oczywiście zaczynam nadrabiać zaległości.


Ps. Mario dziękuję bardzo za miłe słowa niepokoju o mnie, wzruszyłaś mnie. 



czwartek, 30 września 2010

*** Lawenda i bakłażan ***



Dzisiejszy dzień rozpoczęłam słodkim śniadankiem...naszło mnie na miód. 
A po tak słodkim poranku, przyszła oczekiwana paczka... -czyli...


  lawendowe poszewki na poduszki

Od razu ubrałam swoje dekoracyjne poduchy w nowe poszeweczki. 
Te poszewki są bardzo ładnie, dokładnie i estetycznie wykonane oraz są miłe w dotyku.

Pogoda sprzyja pracy, dlatego też ukończyłam kolejną  6 butelkę i nazwałam ją:

ELEGANCKI BAKŁAŻAN

A teraz jeszcze kilka słów na temat mojego szczęścia:

Często jestem szczęśliwa, bo szczęście czerpię z  małych rzeczy i drobnych wydarzeń, bo...

Chwile szczęścia którymi się cieszymy, przychodzą niespodziewanie.
 To nie my je chwytamy, ale one nas chwytają

Mogłabym pisać bez końca, ale warto wspomnieć,  że...
- JESTEM SZCZĘŚLIWA, kiedy koło mnie są ludzie szczęśliwi, nie ma zmartwień, kłopotów a na twarzach tych osób widzę uśmiech.
- JESTEM SZCZĘŚLIWA, kiedy Misiek przyniesie dobrą ocenę ze szkoły.
- JESTEM SZCZĘŚLIWA, kiedy spotykamy się całą rodziną  przy stole
(święta, urodziny, rocznice)
- JESTEM SZCZĘŚLIWA, kiedy moje dzieci dzielą się ze mną swoimi sekretami i małymi szczęściami 
- JESTEM SZCZĘŚLIWA, kiedy świeci słońce, ptaki śpiewają, siedzę na huśtawce i widzę jaki piękny i beztroski jest świat.
- JESTEM SZCZĘŚLIWA,  kiedy coś mi wyjdzie i uda się.
(miło zajrzeć do piekarnika i stwierdzić, że ciasto wyrosło)
- JESTEM SZCZĘŚLIWA, kiedy odwiedzam wasze blogi, bo to tak,  jakbym wpadała do Was.
- JESTEM SZCZĘŚLIWA,  kiedy znajdę coś na wyprzedaży
 - JESTEM SZCZĘŚLIWA,  kiedy jestem na urlopie
- A NAJBARDZIEJ JESTEM SZCZĘŚLIWA, kiedy mąż i dzieci, mówią do mnie:
KOCHAM CIĘ

PRZESYŁAM BUZIAKI W CHŁODNY,DŻDŻYSTY I OSTATNI WRZEŚNIOWY DZIEŃ,
OD JUTRA PAŹDZIERNIK
A
GDY PAŹDZIERNIK MOKRO TRZYMA, ZWYKLE POTEM OSTRA ZIMA

piątek, 24 września 2010

*** Jesień na powitanie...***

...ofiarowała nam słoneczne dni. 

Taką Jesień to ja rozumiem...dni są piękne i przyjemne. Poranki upajają promieniami wschodzącego słońca, kawa jeszcze smakuje latem a ogród zaprasza na popołudniową biesiadę...zaczyna się weekend, jak wiem będzie ciepły i miły.

Muszę wybrać się do naszego lasu na jesienny, rodzinny  spacer. Później kiedy przyjdą deszcze i plucha nie będzie szansy tam pójść,..przeszkodzi błoto, kałuże i znowu błoto :(

Dziś z Shanti mamy "dzień fryzjerski"...sunia idzie do fryzjera na strzyżenie a Pańcia na strzyżenie i farbę, bo siwizna już wielka na mojej głowie :( 

Życzę Wszystkim szalonego, jesiennego weekendu...bo przy takiej pogodzie jak dziś,  
można wspaniale i czynnie wypocząć - BUZIAKI WIELKIE  :*

ACH, jeszcze kolejna butelka : Nr  5 
...dla przyjaciółki do jej domowego biura, które jest w tych barwach


poniedziałek, 20 września 2010

*** Weekend... ***

...był  bardzo, bardzo udany.
Spędziliśmy go  na działce (górna pólka :)) u znajomych, w lasach wyszkowskich.
Pogoda dopisała, okoliczne lasy bardzo urokliwe a co najważniejsze pełne różnorodnych  grzybów. :))
Przywieźliśmy  2 pełne  kosze - jeden podgrzybków i prawdziwków  a drugi samych maślaków. 
Narobiłam się nieco przy ich obróbce , ale cóż raz do roku...można:))))
Było grzybobranie, spacery, pyszny grill, domowy żur i inne smakołyki przygotowane przez gospodynię - naprawdę wyjątkowy i relaksujący weekend.
- po takim lesie cudownie się spaceruje :)

- wrzos w zaniku :)

- mój K. to mistrz w zbieraniu grzybów:)

- chyba i ja coś znalazłam :)

- urocza muchomorkowa rodzinka :)

- dla zgłodniałych po spacerze :)
Na zakończenie kolejna odsłona : BUTELKA nr 4


...bardzo mi się podoba :)))


~~ POZDRAWIAM I ŻYCZĘ MIŁEGO TYGODNIA ~~

czwartek, 16 września 2010

*** Ostatnia piosenka... ***


Wczoraj skończyłam i znów łzy się polały.
Beksą nie jestem, ale wzruszam się dość często. Film, książka, pamiątkowe zdjęcia, ślub, pogrzeb, narodziny dziecka, radosne przeżycie, smutne chwile...itd mogę wymieniać bez końca, są bodźcem wywołującym u mnie wilgotność oczu.
W dodatku Sparks większość swoich pozycji kończy dramatycznie - zawsze ktoś musi zginąć lub umrzeć.
Czytam lekką i romantyczną beletrystykę. Nie dorosłam lub nie dojrzałam jeszcze do poważnej i ciężkiej literatury. 
Czytane przeze mnie książki,  pozwalają oderwać mi się  od codzienności.
Przeżyć coś - gdzieś indziej - w innym środowisku - zmierzyć się z innym problemami.

OSTATNIA PIOSENKA  opowiada jak zwykle o miłości, -MIŁOŚCI w jej najróżniejszych 
aspektach, nadziei, gniewie i wybaczeniu
Mnie najbardziej wzruszył wątek uczucia: między córką a ojcem.
Uczucia, które z nienawiści,  przeobraziło się w miłość,  wielkie oddanie i poświęcenie.

W tym roku powstał film, na podstawie właśnie tej powieści...myślę, że gdy wyświetlą go w Polsce, niektórym Waszym córkom przypadnie do gustu,  zwłaszcza,  że w roli głównej obsadzono Miley Cyrus.

A jak brzmi ostatnia piosenka? Posłuchajcie...





Na zakończenie dzisiejszego posta przedstawiam butelkę Nr 3 - Różaną
Upominek dla Pani, która lubi  różane motywy.


MIŁEGO DNIA !!!

wtorek, 14 września 2010

*** Szklana "10" ***

O "10" napiszę za chwilę...
Najpierw się wyżalę a mianowicie jestem WŚCIEKŁA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
bo padła zmywarka. 
Ja nienawidzę zmywać ręcznie a teraz będę musiała,  przynajmniej przez jakiś czas.
Jak to mówią "nieszczęścia chodzą parami" -  więc odpycham złe myśli, żeby tylko coś kolejnego się nie przytrafiło bo zwariuję :)


Cieszę się natomiast, bo kupiliśmy wczoraj moją upragnioną kabinę prysznicową...także niebawem ruszamy z remoncikiem łazienki.
Mój kochany K. - spisałeś się !!! - dziękuję


Powodów do pracy nie brakuje -  z moim tatą zaczęliśmy także budować drewutnię. 
Idzie zima i trzeba gdzieś składować drewno do kominka. 
Mój tata ma złote ręce, pomaga nam zawsze i dzięki jego zdolnościom dużo rzeczy możemy wykonać własnymi siłami.


A teraz o "10"... - w zeszłym tygodniu dostałam od sąsiadki kolejne 9 butelek,  oczywiście pustych :) do zrobienia.
Renatka sprawiła mi ogromną radość, - nie wiedziałam, że jeszcze dostanę od niej więcej tych sześciokątnych butelek.
Bardzo podoba mi się ich kształt i fajnie się je robi. 
Piszę kolejne-, bo pierwsza butelka - to ta, którą zrobiłam niedawno z miłosnym listem.
Teraz w dużym tempie robię kolejne i tak powstanie - szklana"10".
Motywy serwetkowe wybrałam i nie mogę się doczekać finału.


Pierwsza, najszybsza -  została wykonana oczywiście do mojej kuchni, do kompletu ziołowego...
Obiecałam sobie, że to już ostatnia z tym motywem...-stoi teraz w towarzystwie starych "sióstr" na parapecie.




Kolejne butelki będą inne...:))))


Na zakończenie jeszcze jedno zdjęcie...wczoraj obierając ziemniaki, taki to oto wpadł mi do ręki - ziemniaczane serce - 


Nie obrałam, zostawiłam na szczęście :)))

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i życzę miłego dnia