Zazwyczaj miło go spędzamy...spotkania z przyjaciółmi, kino, oglądanie filmów, jakiś wyjazd.
Można robić różne rzeczy a co ważne - razem w trójkę.
(Oli nie liczę, bo ona już jakby wyfrunęła z gniazdka)
No, ale na tej sobocie to ja się zawiodłam. :( - przyszło mi rywalizować z telewizorem. PRZEGRAŁAM!!! :(((
Piękna pogoda, mój K. wrócił z pracy o 15.00.
Ledwo wpadł a już włączył tv - bo Kubica jeździ. Obiad spożył musowo w salonie, bo nie można oderwać oczu od bolidów.
Proponuję spacer do lasu, ale gdzież tam - mogę zapomnieć !
Wkurzona, wzięłam Shantunię i poszłam sama do lasu.
Chodziłam, chodziłam...pstrykałam zdjęcia
Po 30 min. wpadł do lasu na rowerze i mówi:- 10 min, bo zaraz siatkówka mężczyzn.
Zrobił mi zdjęcie a ja jemu...
i wróciliśmy :( zero romantyzmu z jego strony.
Po powrocie...usiadł i ogląda siatkę :(
A ja biedna, samotna, opuszczona :)) co robić mam?
Z wielkim oburzeniem zrobiłam sobie ciastka...ten przepis znalazłam kiedyś TU
Wyszły pyszne ciasteczka...lubię takie owsianki :))
Po "siatkówce" wizyta przy komputerze, "wirtualne strzelanki" w Call of Duty, a o 22.00 - BOKS-walka o pas WBC.
SUPER !!!
I po co facetowi żona w taka sobotę, jak jego najlepszy przyjaciel to telewizor.
Jak przyszedł do łóżka to ja już spałam. Dobrze mu tak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Przeklęta sobota.
Czy Wy Kochane, też macie takie dni czy tylko mnie się to przytrafia ???
Tej soboty osłodziły mnie ciastka i piosenka, szkoda, że nie K.:(((
Buziaki wielkie !!!
Ps. Niedziela była nieco lepsza :)))

